Tydzień temu po raz pierwszy zaistniała faktyczna możliwość, że realizacja kontaktu czyli odbiór córki z szkoły i zabranie jej do naszego domu, okaże się niemożliwa. To co dzieje się na dworze, a co za tym idzie również na drogach to zima jakiej nie pamiętam od wielu lat, a mam ich przecież dość sporo. Nie chodzi tutaj o jej srogość, czy też o wzmożone opady śniegu, lecz o regularnie powtarzający się co kilka dni marznący deszcz – żadne opony zimowe nie są w stanie mu sprostać. Dzień wcześniej, widząc co dzieje się na zewnątrz, uprzedziłem córkę, iż może stać się tak, że tym razem po nią nie przyjadę. Nie było to dla mnie łatwe. Czułem głównie bezradność. Odpisała krótko, prawdopodobnie pod kontrolą, abym dał znać czy będę. Znam Ją doskonale i wiedziałem, że nie jest to dla niej wiadomość dobra.
Rano jeszcze dopytała czy coś się zmieniło w kwestii mojego przyjazdu. Mogłem wówczas już potwierdzić Jej, że pogoda trochę odpuściła i wszystko wskazuje na to, że będziemy w stanie przyjechać. Taka sytuacja nie zdarzyła się ani razu odkąd mam, wyrwaną z gardła w sądzie możliwość realizować kontakty, ponieważ dotychczas zimy względnie nas oszczędzały. Zdarzały się opady śniegu, ale nigdy nie na tyle obfite i długo utrzymujące się, aby uniemożliwiły nam dojechanie po nią. Obserwując zmarzlinę za oknem, a następnie pisząc do córki tę pełną obaw wiadomość, szybko sobie przypomniałem, że tak właśnie miało być. Tak pewne osoby zamierzały, taki był plan. Nie mam co do tego wątpliwości, że pokonywanie po córkę tak dużej odległości, zgodnie z tym właśnie planem, tych właśnie osób, miało być dodatkowo utrudnione przez zimowe warunki na drogach. Nie mam wpływu na to jak będzie wyglądała dalsza część zimy, ani też nie wpłynę na to jak będą wyglądały kolejne, ale robiliśmy, robimy i będziemy robić wszystko, żeby te trudności jakoś niwelować.
W takie dni i w związku z takimi właśnie okolicznościami, trudno nie mieć łez w oczach gdy odbieram ją z szkoły, gdy widzę jak biegnie do mnie do samochodu z ogromnym uśmiechem na twarzy. Jednocześnie wiem, że nie jest to łatwe również dla niej– jak tylko wsiadła do naszego samochodu powiedziała, iż do końca martwiła się czy bezpiecznie dojedziemy. Płynie w niej moja krew więc wiem, że z jednej strony mimo wszystko chciała jechać, a z drugiej jest na tyle już duża, iż rozumie tego typu sytuację– niezależne od kogokolwiek. Wiem ponieważ mam dokładnie tak samo – z jednej strony człowiek chce jechać i nie chcę stracić ani jednego dnia, a z drugiej rozsądek podpowiada, że bezpieczeństwo jest najważniejsze. To takie sytuacje gdy serce kłóci się z rozumem, ale mimo wszystko zdając sobie sprawę z realnego ryzyka, nigdy nie naraziłbym córki ani żony na nieodpowiedni wynik tej kłótni. Mimo różnych myśli krążących po głowie wiem, że nawet gdyby nie udało się dojechać to Klaudia wiedziałaby, że Jestem z tych którzy nie robię wymówek i pogoda taką wymówką też by nie była.
Podczas weekendu i w nawiązaniu do tego wszystkiego, o czym rozmawiałem telefonicznie wcześniej z Klaudią uzgodniłem, że kupię Jej upragniony odtwarzacz płyt cd. U swojej mamy w domu, ma ona bowiem muzykę na takich właśnie płytach, a nie ma urządzenia na którym mogłaby je odtwarzać. Nie jest to duży wydatek, a mógłby sprawić dużo przyjemności i zapewnić wiele dobrych wrażeń, jednak w praktyce nie jest to takie proste i dobre chęci często nie wystarczają. Wiedziałem, że pomysł takiego zakupu może spotkać się ze sprzeciwem ze strony byłej żony. Spodziewałem się wręcz takiego sprzeciwu i niestety po raz kolejny nie pomyliłem się. Z jednej strony doskonale znam swoją byłą żonę, a z drugiej trudno zgadnąć kiedy i w jakiej sprawie pojawi się sprzeciw gdy jest on dla zasady– z żadnego innego realnego powodu. W tym momencie więc realizacja planu zakupu odtwarzacza została wstrzymana. Wyjaśnienia problemu z niczego są jeszcze bardziej absurdalne, od samego sprzeciwu sprawie w której nie powinno być w ogóle jakiejkolwiek rozmowy.
Rozmowy o niczym i tłumaczenie rzeczy oczywistych sprawiają, że człowiek zniechęca się do jakiejkolwiek inicjatywy, ale na szczęście ja wciąż mam motywację. Z rozmowy odbytej na temat odtwarzacza wyciągnąłem natomiast inny wniosek. Analogicznie do poprzedniego roku, gdy każda rozmowa, bez względu na jej przedmiot i cel, kończyła się pisaniem o moim rzekomym nękaniu, tak w tym roku tematem przewodnim będą finanse i kreowanie fikcyjnej rzeczywistości za sprawą monologów ex – wszystko zależy od przedmiotu aktualnie toczących się spraw w sądzie.



